Menu

Refleksje przed zmierzchem

Opisy podróży, wypraw i życia codziennego.

GDY PIES WYJE I POHUKUJE SOWA - Bogdan Żurawski

pminda

Nie wiem czy materiał jest dostępny jeszcze w Internecie ale z racji tego, że wywarł na mnie ogromne wrażenie wrzucam go tutaj dla potomnych, by ocalić go od zapomnienia. Tematy paranormalno-kulturalno-tradycyjne. Śmierć od zawsze fascynowała żywych i pozostawiała wiele niewiadomych...czy jednak możemy się jej spodziewać ? Przekonajcie się sami.

LISTA LUDOWYCH ZWIASTUNÓW ŚMIERCI I ZŁYCH WRÓŻB JEST DŁUGA. NIEMIECKI BADACZ PRZESĄDÓW LUDWIG STRACKERJAN PODSUMOWAŁ JĄ BARDZO CELNIE: ZAPOWIEDZI I OZNAK ŚMIERCI JEST TYLE, IŻ CZŁEK PRZESĄDNY MUSI ZACHODZIĆ W GŁOWĘ, DLACZEGO CIĄGLE JESZCZE ŻYJE.

Wiele przesądów związanych ze śmiercią ma bardzo trwały żywot i choć znane były w dalekiej przeszłości, ludzie wierzą w nie do dziś. Do takich należy przekonanie, że gdy pies wyje z łbem spuszczonym ku ziemi - ktoś umrze. Można jednak nie dopuścić do spełnienia złej wróżby, na przykład przewracając pantofle podeszwą do góry koło łóżka lub spluwając trzy razy przez lewe ramię. Jeśli czarne psisko ryje koło domu, oznacza to, że kopie komuś grób. Komu? Okaże się w niespełna tydzień.

Rychły pogrzeb zwiastuje również nietypowe zachowanie się konia. Stary przesąd kawalerzystów mówił, iż ten zginie w czasie szarży, czyje zwierzę parska i grzebie nogą. Wysłannikiem śmierci jest też kret. Jego ścisłe związki z podziemiem są aż nadto oczywiste, toteż gdy ryje koło domu, to przychodzi zakomunikować smutną nowinę. Nic więc dziwnego, że nagłe pojawienie się wielu kretowisk lud poczytywał za znak nadejścia zarazy, wojny lub innego nieszczęścia. Posłańcami śmierci są także wszystkie ponure ptaszyska, wśród których prym wiedzie sowa. Jej nocne pohukiwanie uchodzi za śmiech diabła zwiastującego zgon. Stare porzekadło mówi, iż gdy sowa na domu kwili, umrzeć komuś po chwili. Jeśli sowa puka w okno, siada na dachu lub wlatuje do komina, także nie wróży to nic dobrego.

Z sową rywalizują wrona i kruk. Zwłaszcza ten ostatni odpowiada wszelkim kryteriom, jakie spełniać powinien wysłannik śmierci. Ma czarne upierzenie z "trumiennym" połyskiem i głos budzący grozę.

Nie tylko zwierzęta, ale i niektóre rośliny nierozłącznie wiążą się ze śmiercią. Nikomu nie trzeba chyba przypominać, jak bardzo niestosownym prezentem są białe chryzantemy. To kwiat na grób, nie do kryształowego wazonu. Na wszelki wypadek lepiej w ogóle nie ofiarowywać białych kwiatów, a już na pewno - białych róż. Pierwotnie kolorem żałoby był bowiem biały, czarny zaczął obowiązywać później. Osobom przesądnym należy ponadto dawać w prezencie kwiaty świeże i słabo rozwinięte, gdyż szybkie zwiędnięcie kwiatu w wazonie wróży nieszczęście. Jeśli u kogoś kwiaty więdną, to i on sam rychło zwiędnie. W Anglii natomiast nie biała róża, ale rozmaryn uchodzi za kwiat śmierci. Ongiś, na eleganckich angielskich pogrzebach każdy niósł gałązkę rozmarynu, którą potem wrzucał do grobu.

Przebogate są wierzenia w złowróżbne znaczenie snów. Dość powszechnie panuje przekonanie, że sen o wypadaniu zębów oznacza śmierć. Nic dobrego nas nie czeka, gdy przyśnią się biała gąska, odlatująca pszczoła lub kukułka. W ogóle wszelkie białe rzeczy we snach to nieszczęścia lub śmierć. Najgorsze mają być białe chryzantemy i róże, ale również białe konie, białe myszy, księżyc, śnieg, bielizna i zakonnica w bieli. Lepiej też nie śnić o rybach, białych damach, pleśni, jeźdźcach na białych koniach i o wężach. Jeśli we śnie ktoś pierze w rzece lub w potoku i bielizna mu odpłynie, ten wkrótce też odpłynie.

Symbolem marzeń sennych i snu wiecznego jest mak. W starożytnej Grecji mak, z racji wielonasiennej torebki, tzw. makówki, był symbolem płodności. Demeter, Afrodyta, Hera, Kybele przedstawiane były czasem z makowym wieńcem na głowie albo z pękiem maków w dłoni. Te prastare wyobrażenia i zwyczaj sypania maku na pogrzebie sprawiły, że zaczęto go kojarzyć ze śmiertelną ciszą. Cicho tu jak makiem posiał - to nie cisza zwykła, ale tajemnicza, nieprzenikniona, grobowa. W zwyczajach pogrzebowych gdzieniegdzie do dziś używa się maku jako środka zapobiegającego pojawianiu się złych duchów oraz do odpędzania natrętnych dusz zmarłych.

98114202

Na cmentarzach katolickich jest dużo kwiatów; dawniej nie było ich na cmentarzach żydowskich, gdyż kwiaty to oznaka czci, której nie należy oddawać człowiekowi, a jedynie Bogu. Na nagrobkach słynnych rabinów i cadyków pielgrzymi czasem składają zapisane na karteczce prośby, wierząc we wstawiennictwo zmarłego u Boga. Na zdjęciu góry - Cmentarz Żydowski w Warszawie,u dołu - Cmentarz Parafialny w Rymanowie

981142021

Śmierć to rozstanie się z duszą, którą w pewnych kulturach utożsamia się z cieniem. Dusza może pod tą postacią powracać na ziemię, toteż "uszkodzenie" komuś cienia, np. przez nadepnięcie, prowadzi do zgubnych następstw. Długie konanie uchodziło za oznakę grzesznego życia - duszy bowiem trudno opuścić ciało grzesznika. W przejściu na drugą stronę pomagają gromnica i dźwięk dzwonków. Niekiedy obecni przy łożu śmierci starali się pomóc umierającemu innymi sposobami: nakrywając go czarną jedwabną chustą lub okadzając zielem.

Źle się umiera na puchowej poduszce, ptasie pióra zatrzymują bowiem duszę. Opis zwyczaju wyciągania odchodzącemu w zaświaty poduchy spod głowy - dla ułatwienia umierania - można spotkać już w Sermones dominiciales (Kazaniach niedzielnych) Gottschalka Hollena, wydanych w Hagenau w 1519 roku. Konanie utrudnia płacz i zawodzenie, ułatwia zaś cisza. Aby skrócić cierpienia, można też położyć umierającego na ziemi. Ludowe przesądy nakazują jednak być przy tym ostrożnym, bo dusza ma wtedy najkrótszą drogę do piekła. Do opuszczenia ciała potrafi duszę zachęcić również otworzenie okna lub nawet zerwanie dachu, jak wierzono w średniowiecznych Niemczech.

Zmarłemu zamyka się oczy, bo skutki zauroczenia przez martwe oko bywają tragiczne. Aby nieboszczyk nikogo nie wypatrzył i za sobą nie pociągnął, kładziono mu na powiekach miedziane monety. W chwili śmierci zasłania się w domu wszystkie zwierciadła, gdyby bowiem odbicie zmarłego znalazło się w lustrze, w domu ponownie zawitałaby śmierć. Pięknym zwyczajem związanym ze śmiercią jest zatrzymywanie zegara. Być może łączy się to z przekonaniem, że gdy zegar sam stanie, umrze ktoś z domowników.

Dawniej zmarłemu często wkładano do trumny to, co lubił za życia, a więc flaszkę z gorzałką, tabakierkę, fajkę, kwiaty, jadło, owoce, monety. Obdarowywanie na drogę monetami, wzorem starego greckiego zwyczaju dawania odchodzącemu na tamten świat obola na zapłatę dla Charona, przetrwało gdzieniegdzie w Europie do czasów współczesnych. U schyłku średniowiecza zaczęto nawet bić specjalne monety z napisem "tributum Petri" (ofiara dla św. Piotra).

Z domu wynosi się zmarłego nogami do przodu. Zwyczaj ten znany był już w starożytnym Egipcie. Będziesz wstępował do królestwa Ozyrysa stopami naprzód - mówi egipska Księga Umarłych. Dziś ten obyczaj praktykowany jest nie tylko w świecie chrześcijańskim, w podobny sposób zmarłych wynoszą również muzułmanie. Już podczas ustawiania zwłok w pomieszczeniu uważa się, aby nogi były zwrócone ku drzwiom. Miało to zapobiegać powrotowi zmarłego, dziś jest jedynie elementem etykiety pogrzebowej. Jednak z powodu tych przesądów w angielskich szpitalach chorych przewozi się na łóżkach szpitalnych głową naprzód.

98114204

Prawosławni uroczyście świętują pamięć wszystkich zmarłych dwukrotnie - we Wszystkich Świętych i w tydzień po Wielkanocy, w Niedzielę Przewodnią (białorus. Pieriewody). Składają wówczas na grobach jajka - symbol życia - i kwiaty, zapalają znicze, a krzyże przystrajają lnianymi, haftowanymi fartuszkami. Na zdjęciu - cmentarz z okolic Hajnówki na Podlasiu.

W Polsce, podobnie jak w całej Europie, istniał kiedyś piękny zwyczaj powiadamiania bydła i pszczół o śmierci gospodarza. Na Mazowszu stukano w tym celu kijem w ule, u Kaszubów nimi poruszano. W Wielkopolsce oznajmiano o śmierci drzewom w sadzie. Na Śląsku, gdy kondukt żałobny ruszał w drogę do kościoła, któryś z krewnych zmarłego biegł do stajni i wołał do bydła: Gospodarz już odchodzi! Potem pukał w drzewa owocowe i ule, mówiąc: Wynoszą już pana.

Na grobach często sadzi się określone gatunki drzew. Za drzewo śmierci uchodził niegdyś cis. Wiele zabobonów wiąże się z sadzonym na grobach bzem. Gdy na przykład jesienią bez - szczególnie biały - powtórnie zakwitnie, oznacza to, że umrze ktoś bliski osoby pochowanej. Kwiaty posadzone lub ustawione na grobie należą do zmarłego i stanowią jego własność. Dlatego niepisane prawo zakazywało stamtąd je zabierać. Dziś, jak wiemy, nie jest ono przestrzegane...

Dawniej wierzono, że dusza osoby, która umarła przedwcześnie, na przykład targnęła się na swoje życie, jest złośliwa i szkodzi żywym, a więc źle wpływa na pogodę lub psuje urodzaj. Właśnie dlatego samobójców grzebano na rozstajach dróg lub na pustkowiach, aby nie zagrażali gospodarzom i ich dobytkowi.

Szczególne "zdolności" przypisywano wisielcom, którzy mieliby wywoływać porywiste wiatry wówczas, gdy diabeł ciągnął ich dusze do piekła. Choć z tymi zabobonami walczył Kościół, były one niegdyś bardzo rozpowszechnione tak w Polsce, jak i w innych krajach Europy.

Bano się również zmarłych nieochrzczonych dzieci i położnic. Przekonanie, iż po śmierci kobiety te stają się upiorami, panowało w całej niemal Europie. Ludowe pochodzenie tego zabobonu jest w swej naiwności nawet dość logiczne: położnica umierając pozostawia dziecko, które przecież jej potrzebuje i "zmusza" do ciągłych odwiedzin.

Stosunek do samobójców i zmarłych śmiercią nienaturalną nacechowany był lękiem i niechęcią. Śmierć od pioruna, z ręki człowieka, wskutek utonięcia, zabicia lub okaleczenia przez dzikie zwierzęta, ukąszenia węża była bowiem - jak sądzono - spowodowana przez gniew Boży. Wyjątkiem były wierzenia starożytnych Egipcjan - ten, kto utonął w Nilu lub został pożarty przez krokodyla, uchodził w Egipcie za wybrańca bogów.

98114205

Cmentarz muzułmański w Sinada w Sudanie. Kamyki ułożone na grobie symbolizują modlitwy, woda wlewana przez bliskich do miseczek "gasi" pragnienie zmarłego.

Przesądy nie tylko skutecznie opierają się upływowi czasu, ale często przenikają z jednej kultury do innych. Obowiązujący na przykład w dawnych Indiach zakaz oglądania się podczas pogrzebu rozprzestrzenił się po całej Europie. Wierzono więc, że zmarły przychodzi w nocy do tego, kto spojrzał za siebie. Oglądając się, można też nieopatrznie wstąpić w ślady jego duszy, która ma podążać za żałobnym konduktem.

Powrót z cmentarza do domu to niejako powrót do życia. W praktykach magicznych, mających zagwarantować oczyszczenie ze skalania śmiercią, wielką rolę odgrywały ogień i woda. Starożytni Chińczycy i Rzymianie symbolicznie przechodzili przez ogień, Grecy trzymali przy drzwiach domu, w którym ktoś umarł, naczynie pełne czystej wody, by przypadkowy przechodzień mógł się obmyć. Naczynia pełne wody stoją i dziś na pustynnych spalonych słońcem cmentarzach muzułmańskich w Egipcie i Sudanie. Woda "gasi" pragnienie zmarłych, symbolizuje raj, który w suchych, gorących krajach kojarzy się z chłodem i wilgocią.

Wiara w życie pozagrobowe pojmowane w sposób dosłowny nie wyróżnia jedynie prymitywnych koncepcji eschatologicznych. Jest ona formą niezgody na umieranie. Podobnie, przesądy nie wynikają jedynie z niewiedzy, lecz także są wyrazem strachu przed śmiercią. Nie każdy bowiem może pogodzić się z tym, że po zgonie zniknie na zawsze. Książę Henryk Pruski (zmarły w 1802 r.) kazał na przykład swe ciało usadowić w grobie tak, aby mógł po śmierci pańskim okiem doglądać, czy w zamku panuje ład i porządek. Na podobnie niezwykły pomysł wpadł angielski filozof Jeremy Bentham (1748-1832), który podarował Uniwersytetowi Londyńskiemu cały swój majątek pod jednym wszelako warunkiem: aby jego spreparowane zwłoki były obecne na wszystkich posiedzeniach senatu uczelni. Warunek spełniono, zamykając "mumię" filozofa w szafie stojącej w sali, w której odbywały się posiedzenia...

Dr BOGDAN ŻURAWSKI jest archeologiem, pracuje w Zakładzie Archeologii Śródziemnomorskiej Polskiej Akademii Nauk. Od 1997 roku kieruje pracami Polskiej Połączonej Ekspedycji Archeologicznej do Doliny Nilu Środkowego.

© Refleksje przed zmierzchem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci